SKO narażają również na utratę unijnych dotacji. W warszawskim samorządowym kolegium odwoławczym średni czas załatwienia sprawy w 2008 r. wynosił 6,2 miesiąca, a rok później – już niemal 8 miesięcy czytamy w Dzienniku Gazeta Prawna. 1 miesiąc tyle według kodeksu postępowania administracyjnego powinno trwać postępowanie administracyjne.
W obecnej formie SKO jest najbardziej antysamorządową instytucją. Przegrywamy tam ok. 90 proc. spraw, i to nie dlatego, że jesteśmy niedouczeni czy nieudolni cytuje gazeta słowa prezydenta Nowej Soli Wadima Tyszkiewicza. Najgorsze jest to, że samorząd nie może uczestniczyć w postępowaniu przed SKO i że wyroki zapadają zaocznie – przekonuje Tyszkiewicz. – Gdy sprawa trafia ewentualnie do wojewódzkiego sądu administracyjnego, stroną jest SKO, a nie samorząd.
Więcej w artykule Tomasza Żółciaka pt. Niewydolne samorządowe kolegia odwoławcze hamują inwestycje w Dzienniku Gazeta Prawna.
Źródło: www.gazetaprawna.pl