Ten serwis używa cookies i podobnych technologii, brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej »

Zrozumiałem

Ściąganie na maturze przyciąga poważne problemy

Ściąganie na maturze przyciąga poważne problemy fot.canva

Zbliżające się egzaminy maturalne to dla wielu uczniów najważniejszy dotychczas sprawdzian wiedzy. Matura bywa traktowana jako jeden z symboli wejścia w dorosłość, a jej odpowiednio wysoki wynik jest przepustką do wymarzonych studiów i dalszej kariery. Chęć jak najlepszego rozwiązania egzaminacyjnych zadań jest zrozumiała, jednak uciekanie się do nieuczciwych działań to rzecz naganna nie tylko moralnie. Obowiązek samodzielnej pracy wynika bowiem wprost z przepisów prawa, a ich naruszenie może być bardzo brzemienne w skutkach.

Zasady dotyczące organizacji i przeprowadzania egzaminu maturalnego znajdują się w ustawie o systemie oświaty (u.s.o.). Przepisy tej ustawy obowiązują wszystkich uczestników egzaminu - od dyrektora Centralnej Komisji Egzaminacyjnej po samych zdających. W ramach obowiązków nakładanych przez prawo, każdy ma do wykonania konkretne zadania mające służyć przeprowadzeniu egzaminu w sposób uczciwy.

Zadania pod szczególnym nadzorem

Nadzwyczajny charakter matury uwidacznia się już na etapie jej przygotowania. Przepisy rozporządzenia Ministra Edukacji i Nauki z 1 sierpnia 2022 r. w sprawie egzaminu maturalnego określają m.in. szczególne zasady związane z odbiorem przesyłki zawierającej materiały egzaminacyjne. Przewodniczący zespołu egzaminacyjnego musi sprawdzić m.in. kompletność pakietu i upewnić się, że nie został naruszony, a - w razie zauważenia nieprawidłowości - niezwłocznie zawiadomić dyrektora okręgowej komisji egzaminacyjnej. Odbiór przesyłki następuje zawsze w obecności innego członka zespołu. Innym obowiązkiem przewodniczącego jest wynikające z art. 44zzs ust. 5 pkt 3 i 4 zapewnienie warunków do samodzielnego rozwiązywania zadań oraz zabezpieczenie materiałów przed nieuprawnionym ujawnieniem. Już na tym przykładzie widać, że sprawa jest poważna, a tajność maturalnych arkuszy to nie tylko przyjęty zwyczaj. Nie powinny więc dziwić zdecydowane reakcje na przypadki lawinowego wyszukiwania informacji o konkretnej lekturze tuż przed egzaminem z języka polskiego, na którym właśnie ta lektura jest przedmiotem zadania pisemnego.

Dobry maturzysta to samodzielny maturzysta

Należy pamiętać, że nie tylko obowiązki członków zespołu egzaminacyjnego, lecz także nakazy i zakazy adresowane bezpośrednio do zdających wynikają wprost z ustawy. Art. 44zzt u.s.o. w ust. 1 i 3 nakazuje maturzystom rozwiązywanie zadań przy osobnych stolikach ustawionych w odległości zapewniających samodzielność pracy. Przepis ust. 2 ma natomiast uchronić egzaminy maturalne przed nowoczesnymi technikami ściągania. Ustawodawca postanowił wykluczyć posługiwanie się urządzeniami elektronicznymi jak np. smartfonami z dostępem do Internetu nie tylko zakazując ich używania. W myśl wspomnianego przepisu, abiturient nie może nawet wnieść tego typu urządzenia na salę egzaminacyjną. To samo dotyczy innych materiałów i ściąg, do których nie zalicza się oczywiście pomocy dozwolonych, jak prosty kalkulator czy tablice wzorów na egzamin z matematyki.

Wyjątki pozostają wyjątkami - także w przypadku zdrowotnych potrzeb

W ubiegłym roku w życie weszły jednak pewne zmiany, które ustanowiły wyłom we wspomnianych wyżej zakazach. Maturzyści zdający egzamin z matematyki w 2025 roku, po raz pierwszy mogli wnieść na salę urządzenia telekomunikacyjne wyposażone w aplikacje mobilne służące do monitorowania stanu zdrowia. Nowy przepis nie może stać się furtką dla niedozwolonych praktyk. Abiturienci korzystający z określonych aplikacji dla potrzeb zdrowotnych muszą przestrzegać wytycznych komunikatu Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. W praktyce oznacza to (za aktualnym komunikatem CKE) zajęcie miejsca możliwie jak najbliżej stolika komisji i konieczność oddania urządzenia telekomunikacyjnego do dyspozycji przewodniczącego. Potrzebę skorzystania z aplikacji sygnalizuje się wówczas podniesieniem ręki. Kontakt z urządzeniem jest zatem ograniczony do minimum i - niezależnie od osobistych uwarunkowań - nie do przyjęcia jest sytuacja, w której zdający trzyma smartfona czy inny sprzęt tego typu tuż przy sobie.

Bez taryfy ulgowej

Konsekwencje naruszeń są bardzo dotkliwe niezależnie od tego, czy uczeń w oczywisty sposób ściągał, czy po prostu wniósł na salę niedozwolone urządzenie. Choć ten drugi przypadek może być kojarzony jako przewinienie mniejszej wagi, przepisy są bezlitosne. Zgodnie z art. 44zzv u.s.o. niesamodzielność, korzystanie z niedozwolonych urządzeń i samo ich wniesienie, a także zakłócanie przebiegu egzaminu, kończy się przerwaniem i unieważnieniem matury. Warto zwrócić uwagę na konstrukcję przytoczonego przepisu. Treść "przewodniczący zespołu egzaminacyjnego przerywa i unieważnia" oznacza brak tzw. luzu decyzyjnego. Wyciągnięcie konsekwencji jest obligatoryjne, a nieuczciwy zdający nie może otrzymać drugiej szansy czy tylko stanowczego ostrzeżenia. Ustawodawca nie pozostawił wyboru, a stosowanie ww. przepisu nie jest tylko teorią. Znane są przypadki, w których w dosłownie ostatnich minutach egzaminu zdający stracił szansę na jego zaliczenie chociażby z powodu uruchomienia się budzika w jego telefonie. Nie tylko oczywista nieuczciwość, lecz także zwykłe ryzyko są zatem wysoce niewskazane.

Oliwa sprawiedliwa - zawsze na wierzch wypływa

Zdający powinni pamiętać, że możliwość poniesienia konsekwencji za niedozwolone metody rozwiązywania zadań nie kończy się wraz z opuszczeniem sali. Art. 44zzw u.s.o. wspomina o sytuacji, w której - pomimo nieujęcia abiturienta na gorącym uczynku - wykryte później podejrzane, jednakowo brzmiące sformułowania w rozwiązanym arkuszu sugerują odpisanie odpowiedzi od innego maturzysty. W takim przypadku wyciągnięcie najdalej idących konsekwencji nie następuje jednak automatycznie, lecz jest poprzedzone zawiadomieniem podejrzanego maturzysty - za pośrednictwem dyrektora szkoły - o zamiarze unieważnienia jego egzaminu. Uczeń i - w przypadku osoby niepełnoletniej - jego rodzice lub opiekunowie prawni mają wtedy prawo wglądu do dokumentacji i poznania przesłanek za wyciągnięciem konsekwencji, a także złożenia wyjaśnień. Sprawę rozstrzyga dyrektor okręgowej komisji egzaminacyjnej, a ewentualne unieważnienie egzaminu może stać się jeszcze przedmiotem zastrzeżeń wnoszonych do dyrektora CKE.

Obowiązujące przepisy niosą ważne przesłanie - bez względu na stopień przygotowania do egzaminu nie warto się narażać - nawet przez zwykłą nieuwagę można stracić cały egzamin i zmarnować swoje przygotowanie. Nazwa "egzamin dojrzałości" nie wzięła się znikąd. Fundamentalna uczciwość i samodzielność nie kosztują, lecz pokazują, że edukacja danego absolwenta szkoły jest edukacją dobrą, a świat może stanąć przed nim otworem.

Śr., 22 Kw. 2026 0 Komentarzy Dodane przez: Piotr Majoch