Własne „M” wciąż pozostaje dla wielu Polaków upragnionym celem, jednak jego osiągnięcie staje się coraz trudniejsze. Rosnące ceny nieruchomości, wysokie oprocentowanie kredytów, a także ograniczona liczba dostępnych mieszkań sprawiają, że coraz więcej osób – szczególnie młodych – zmuszonych jest do zmiany planów. Na znaczeniu zyskuje rynek najmu, który przestaje być przejściowym etapem, a zaczyna być traktowany jako realna alternatywa dla posiadania mieszkania.
W centrum uwagi pozostaje tzw. luka czynszowa – problem dotyczący osób, które nie kwalifikują się do wsparcia mieszkaniowego (np. mieszkań komunalnych), a jednocześnie nie stać ich na wynajem na rynku prywatnym lub zakup własnego mieszkania. Według raportu „Luka czynszowa w Polsce w latach 2010–2022”, w 2022 roku problem ten dotyczył aż 35 proc. gospodarstw domowych. Choć sytuacja na rynku kredytowym uległa lekkiej stabilizacji, dla znacznej części społeczeństwa zakup mieszkania wciąż pozostaje poza zasięgiem.
Szczególnie dotknięte tą sytuacją są osoby młode, samotne, pracujące na umowach cywilnoprawnych, młode rodziny oraz migranci. Wielu z nich funkcjonuje w „poczekalni” do własnego mieszkania – mieszkając kątem u rodziny, wynajmując mało komfortowe lokale lub stale się przeprowadzając. Problemem jest nie tylko cena, ale także jakość – lokale na wynajem często są słabo wyposażone, nieprzystosowane do długoterminowego zamieszkania, a rynek prywatny pozostaje nieprzejrzysty i mało elastyczny.
Zmieniają się jednak nie tylko możliwości ekonomiczne, ale i postawy społeczne. Rosnące znaczenie pracy zdalnej, częstsze migracje i odwlekanie decyzji o założeniu rodziny sprawiają, że wielu Polaków rezygnuje z dążenia do własności na rzecz większej elastyczności. Najem – dotychczas traktowany jako konieczność – coraz częściej staje się wyborem stylu życia.
Na styku tych przemian wyrasta rynek PRS (Private Rented Sector), czyli najmu instytucjonalnego. Choć w Polsce wciąż stanowi on zaledwie 0,1 proc. zasobu mieszkaniowego, jego znaczenie rośnie. Przykładem jest działalność firmy Resi4Rent, oferującej mieszkania w abonamencie – z możliwością elastycznego doboru metrażu, lokalizacji, a nawet zmiany miasta, bez konieczności kupowania mebli czy negocjowania z właścicielem.
Z danych Resi4Rent wynika, że ponad 60 proc. lokatorów mieszka w jednej lokalizacji przez dwa lata lub dłużej. Co trzeci z nich nie planuje zakupu mieszkania w ogóle, a blisko 30 proc. deklaruje, że najem to świadomy element ich stylu życia. Najczęściej z oferty korzystają osoby młode – aż 76 proc. to klienci w wieku 18–35 lat, głównie single i pary bez dzieci. Jednak oferta PRS przyciąga także rodziny z dziećmi oraz cudzoziemców – zwłaszcza obywateli Ukrainy i Białorusi, którzy szukają stabilnego i bezpiecznego miejsca do życia.
Model najmu instytucjonalnego odpowiada na potrzeby „miejskich nomadów”, którzy szukają swobody i wygody bez długoterminowych zobowiązań kredytowych. Dla wielu z nich możliwość zmiany mieszkania wraz ze zmianą pracy czy sytuacji życiowej jest wartością samą w sobie. Jednocześnie oferta PRS zapewnia standardy, jakich próżno szukać na rynku prywatnym: nowoczesne wykończenie, jasne zasady najmu, opiekę techniczną i dostępność w dużych aglomeracjach.
Choć sektor PRS nie rozwiąże wszystkich problemów mieszkaniowych, może odegrać ważną rolę w łagodzeniu ich skutków – zwłaszcza w dużych miastach, gdzie presja cenowa i luka czynszowa są najbardziej odczuwalne. Coraz więcej osób, które jeszcze dekadę temu stawiały wszystko na zakup mieszkania, dziś wybiera najem jako najbardziej racjonalną decyzję – nie tylko ekonomicznie, ale także życiowo.
Źródło: IP