Światowa produkcja ryb, owoców morza i innych organizmów wodnych osiągnęła w 2024 roku najwyższy poziom w historii. Z najnowszego raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) wynika, że wyniosła 235 mln ton. To efekt rosnącego zapotrzebowania na żywność wraz ze wzrostem liczby ludności. Jednocześnie eksperci alarmują, że coraz większa eksploatacja mórz i oceanów prowadzi do postępującego przełowienia, które może zagrozić zarówno środowisku, jak i bezpieczeństwu żywnościowemu milionów ludzi.
Ryby i owoce morza odgrywają coraz większą rolę w światowej diecie. Są cennym źródłem pełnowartościowego białka, a jednocześnie należą do produktów o stosunkowo niskim śladzie węglowym. Prognozy wskazują, że do 2050 roku liczba mieszkańców Ziemi wzrośnie z obecnych 8 do około 10 miliardów, co jeszcze bardziej zwiększy zapotrzebowanie na zasoby morskie.
Rekordowe połowy i produkcja
Według danych FAO spośród 235 mln ton organizmów wodnych wyprodukowanych w ubiegłym roku 195 mln ton stanowiły zwierzęta wodne, natomiast 40 mln ton – algi. Z całkowitej ilości zwierząt wodnych aż 92 mln ton pochodziło z połowów dzikich ryb i innych organizmów morskich.
Statystyki pokazują skalę eksploatacji mórz i oceanów. Oznacza to, że średnio w każdej minucie z naturalnych akwenów wyławiano blisko 175 ton dzikich organizmów wodnych. Globalne rybołówstwo obejmuje obecnie niemal 3 tysiące gatunków, z czego około 85 proc. stanowią ryby.
Największy udział mają niewielkie gatunki pelagiczne, takie jak sardynki, sardele czy śledzie. Duże znaczenie gospodarcze zachowują także tuńczyki oraz gatunki tuńczykopodobne, natomiast w wielu regionach świata ważnym źródłem żywności pozostają ryby denne, m.in. dorsz, morszczuk i mintaj.
Coraz więcej stad jest przełowionych
Rosnące zapotrzebowanie na ryby przekłada się jednak na coraz większą presję wywieraną na ekosystemy morskie. Dane FAO pokazują, że obecnie już 37,6 proc. światowych stad ryb jest przełowionych. Dla porównania w latach 70. ubiegłego wieku problem dotyczył zaledwie około 10 proc. populacji.
Eksperci podkreślają, że odpowiedzialne zarządzanie rybołówstwem staje się jednym z najważniejszych wyzwań współczesnej gospodarki żywnościowej. Zachowanie zdrowych stad ryb pozwala nie tylko chronić środowisko, ale również zapewnić stabilne źródło żywności dla rosnącej populacji świata.
Różnorodność gatunków poławianych na świecie daje możliwość ograniczania połowów tych populacji, których liczebność spada, bez całkowitej rezygnacji z produkcji żywności pochodzącej z mórz i oceanów.
Bezpieczeństwo żywności i miliony miejsc pracy
Znaczenie rybołówstwa wykracza daleko poza kwestie środowiskowe. W 2023 roku ryby i owoce morza dostarczały co najmniej 20 proc. białka zwierzęcego w diecie ponad 3,1 miliarda ludzi, czyli przeszło 40 proc. światowej populacji.
Sektor ma także ogromne znaczenie gospodarcze. W 2024 roku zatrudniał około 65 mln osób, z czego ponad połowa pracowała bezpośrednio przy połowach. Historia pokazuje jednak, że przełowienie może mieć dramatyczne skutki społeczne. Jednym z najbardziej znanych przykładów jest załamanie populacji dorsza u wybrzeży Kanady w latach 90., które doprowadziło do zakazu połowów i utraty pracy przez około 40 tys. osób związanych z rybołówstwem.
Zrównoważone połowy coraz ważniejsze
Rosnąca świadomość ekologiczna sprawia, że konsumenci coraz częściej zwracają uwagę na pochodzenie ryb i owoców morza. Badania przeprowadzone w 2026 roku wskazują, że 87 proc. Polaków obawia się pogarszającego się stanu oceanów, a blisko trzy czwarte uważa, że warto wybierać produkty pochodzące ze zrównoważonych połowów.
Takie rozwiązania mają umożliwiać odbudowę stad ryb, ograniczać wpływ połowów na inne gatunki oraz chronić całe ekosystemy morskie. Obecnie w programach zrównoważonego rybołówstwa uczestniczy ponad 700 rybołówstw na świecie, odpowiadających za około 20 proc. globalnych połowów. Eksperci podkreślają, że właśnie takie działania mogą pogodzić rosnące potrzeby żywnościowe świata z ochroną zasobów mórz i oceanów dla przyszłych pokoleń.
Źródło: Newseria