WSA: Choć profil samorządu czy jego organu może być pomocnym narzędziem przy wykonywaniu zadań publicznych, nie stanowi on oficjalnego kanału komunikacji z obywatelami. Zablokowany na tym profilu mieszkaniec nie ma podstaw do skarżenia się na pozbawienie go prawa do informacji publicznej.
Niedawne postanowienie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Opolu jest orzeczeniem szczególnie "na czasie". O przełożeniu mediów społecznościowych na nasze życie oraz ich rosnącym znaczeniu nie trzeba już przypominać, gdyż jest to oczywiste. Mniej oczywiste wydaje się natomiast to, w jaki sposób aktywność samorządu w mediach społecznościowych traktować na płaszczyźnie ściśle prawnej. Najczęściej profile powiatów, starostów, wójtów czy innych organów powstawały w celach (auto)promocji. Z biegiem czasu jednak różnice między nimi a oficjalnymi stronami internetowymi wyposażonymi w informację publiczną zaczęły się zacierać.
Skarga, która wpłynęła do opolskiego sądu administracyjnego, została złożona przez obywatela niezadowolonego z faktu "zablokowania" go przez burmistrza. Utracił bowiem możliwość przeglądania profilu i czytania zawartych tam informacji, podobnie jak pozostawiania komentarzy. Fakt ten uznał za dużą stratę, a zarazem - poważne naruszenie. Uwzględniając charakter wielu informacji przekazywanych za pośrednictwem Facebooka, skarżący podniósł zarzut pozbawiania go prawa do informacji publicznej.
Media społecznościowe przydatne - ale czy niezbędne?
Prawo obywatela do informacji publicznej jest chronione szeregiem ustaw z Konstytucją na czele. Ustalenie tego prawa wymaga jednak przede wszystkim ustalenia, co informacją publiczną jest. Ustawa o dostępie do informacji publicznej wskazuje, że cechy te ma każda informacja o sprawach publicznych. Można zatem odnieść wrażenie, że w zasadzie wszystko, co dotyczy działalności samorządu podlega udostępnieniu zgodnie z przepisami tej ustawy, niezależnie od formy przedstawienia takiej informacji. Aktywność na portalach społecznościowych ma bowiem szczególny charakter. Tworzenie profili czy kanałów w rozmaitych platformach nie jest obowiązkiem, lecz działaniem dobrowolnym, podejmowanym najczęściej dla promocji działalności samorządu i jej lekkiego odformalizowania. Przywołany w uzasadnieniu WSA w Gorzowie Wielkopolskim w prawomocnym wyroku z 19 stycznia 2023 r. (sygn. II SAB/Go 113/22) ukazał komunikację samorządu z obywatelami za pośrednictwem mediów społecznościowych, jako metodę mogącą zapewnić większą skuteczność działań informacyjnych czy promocyjnych. Dla wielu osób skorzystanie z medium społecznościowego stanowi najprostszy sposób docierania do informacji.
Blokada ma swoje uzasadnienie
Nie zmienia to jednak faktu, że - jak już wspomniano - tworzenie profili w mediach społecznościowych jest prawem, a nie obowiązkiem organu. Udzielanie informacji publicznej takim obowiązkiem jest, a zatem musi być realizowany niezależnie od aktywności na Facebooku czy jej braku. Jak podaje Sąd, wymiana informacji na linii obywatel - organ za pośrednictwem mediów społecznościowych nie jest oficjalnym kanałem komunikacji. Naczelny Sąd Administracyjny w postanowieniu z 7 lutego 2025 r. (sygn. III OSK 2937/24) jasno wskazał przy tym, że nie każdy przejaw aktywności danego podmiotu może stać u podstaw skargi do sądu administracyjnego. Generalnie "zablokowanie" mieszkańca na portalu społecznościowym nie uniemożliwia mu dostępu do informacji lecz uniemożliwia chociażby pisania komentarzy - zwłaszcza gdy komentarze konkretnego użytkownika nie należą do kulturalnych. Sprawia to, że blokady nie można traktować jak czynności z zakresu administracji publicznej, o której mowa w art. 3 § 2 pkt 4 p.p.s.a.
Skarga obywatela została zatem odrzucona. Postanowienie pozostaje zatem wskazówką co do tego, jak traktować informacje udzielane za pośrednictwem mediów społecznościowych i podtrzymuje pogląd orzecznictwa o fakultatywnym charakterze komunikowania się z mieszkańcami w taki sposób.
Postanowienie WSA w Opolu z 30 stycznia 2026 r. (sygn. I SA/Op 860/25) - orzeczenie nieprawomocne
Źródło: CBOSA