Pies asystujący nie gryzie. Ale rzeczywistość – tak

Pies asystujący nie gryzie. Ale rzeczywistość – tak fotolia.pl

Pomimo obowiązującego prawa i rosnącej liczby certyfikowanych psów asystujących, osoby z niepełnosprawnościami nadal spotykają się z odmową obsługi, nieuprzejmością czy wręcz publicznym upokorzeniem. Sklepy, taksówki, placówki medyczne – to tylko niektóre z miejsc, gdzie osoby wspierane przez psy asystujące najczęściej napotykają problemy.

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Fundację na rzecz Osób Niewidomych Labrador – Pies Przewodnik, świadomość społeczna dotycząca funkcjonowania osób z psami asystującymi wciąż jest niska – zwłaszcza gdy niepełnosprawność użytkownika nie jest widoczna na pierwszy rzut oka.

Gdzie pies nie może wejść...

Choć przepisy są jednoznaczne, rzeczywistość skrzeczy. Z relacji uczestników badania wynika, że osoby z psami asystującymi najczęściej spotykają się z odmową przewozu przez kierowców taksówek. Często nie mogą też wejść do sklepów, punktów usługowych, a nawet urzędów czy placówek medycznych. Dochodzi do sytuacji, w których osoby są zatrzymywane w drzwiach, odmawia im się obsługi lub traktuje z niechęcią.

Kierowca autobusu odmówił odjazdu, dopóki nie założę psu kagańca – wspomina jedna z osób ankietowanych. Inna relacjonuje, że w znanej sieci drogerii zaproponowano jej, aby... wzięła psa na ręce, jeśli chce wejść do sklepu.

Zdarza się, że obsługa sklepów powołuje się na wewnętrzne przepisy, domniemane ryzyko kar ze strony sanepidu, alergie lub „problemy z sierścią”. W jednej z placówek zaproponowano, by klienta z psem oprowadził pracownik, a sam pies miał czekać przed sklepem.

„A po co pani ten pies?”

Problemem nie jest tylko brak dostępu – równie dotkliwe okazują się komentarze. Uczestnicy badania relacjonują, że w przestrzeni publicznej są wypytywani o swoje niepełnosprawności, czasem w sposób skrajnie nieuprzejmy. Padają pytania o sens posiadania psa przez osobę, która „przecież widzi”. W sądzie, banku czy muzeum nie brakowało wątpliwości co do ich uprawnień.

Usłyszałam: „I że komu on niby asystuje? Pani? Ciekawe w czym…” – relacjonuje jedna z ankietowanych osób.

Osoby z psami sygnalizującymi ataki chorób psychicznych są często postrzegane jako symulujące lub nadużywające przywilejów. Tymczasem właśnie takie zwierzęta często ratują życie – np. pomagając w sytuacji ataku paniki lub stanów lękowych.

„To nie jest tajemna wiedza”

Problem leży głęboko – także w niewiedzy pracowników instytucji. Często nie rozumieją oni przepisów ani specyfiki pracy psa asystującego. Zdarzają się przypadki, w których niepełnosprawność jest podważana przez sędziów, lekarzy czy ochroniarzy.

Czy naprawdę tak trudno przeszkolić personel? Rozpoznanie psa asystującego i właściwe zachowanie się w jego obecności to nie jest przecież tajemna wiedza – komentuje jedna z uczestniczek badania.

Największym stresem dla użytkowników psów asystujących okazuje się codzienna niepewność – czy zostaną wpuszczeni, czy nie zostaną ośmieszeni, czy będą musieli tłumaczyć się ze swojej choroby.

Odpowiedzi sieci i przewoźników

Sieci handlowe zapewniają, że edukują pracowników. Rossmann podkreśla, że do drogerii można wejść z psem asystującym, o ile jest oznaczony i nie ma kontaktu z towarem. Biedronka deklaruje, że klient może wybrać, czy chce wejść z psem do sklepu, czy zostawić go w bezpiecznym miejscu i skorzystać z pomocy pracownika.

Z kolei Uber i FREENOW przypominają, że psy asystujące powinny być akceptowane przez kierowców – w przypadku problemów warto zgłosić sprawę przez aplikację. FREENOW zaznacza jednak, że taksówki są pojazdami współdzielonymi i nie wszyscy kierowcy wyrażają zgodę na przewóz zwierząt – nawet tych pracujących.

Wiedza nie gryzie

Fundacja Labrador apeluje o zwiększenie świadomości społecznej i lepsze szkolenie pracowników – od kasjerów po urzędników. Proponuje rozpoczęcie edukacji już w szkołach podstawowych, a także współpracę z instytucjami przy tworzeniu materiałów informacyjnych.

Pies asystujący to nie tylko przewodnik osoby niewidomej – może być pomocnikiem osoby z niepełnosprawnością ruchową, osobą głuchą, a także sygnalizować atak epilepsji czy napad paniki. Użytkownik z certyfikatem i odpowiednio oznaczonym psem ma prawo wejść z nim niemal wszędzie. Pies nie musi być na smyczy ani nosić kagańca.

Badanie pokazuje jedno: w Polsce nie brakuje dobrych przepisów, ale kuleje ich przestrzeganie. W przestrzeni publicznej nadal zbyt często zwycięża lęk, uprzedzenie lub brak informacji. Tymczasem pies asystujący to nie luksus, ale często warunek niezależnego funkcjonowania osoby z niepełnosprawnością. I jako taki powinien być traktowany – z szacunkiem.

Źródło: niepelnosprawni.pl

Sob., 9 Sp. 2025 0 Komentarzy Dodane przez: Tomasz Smaś